FINANCIAL PRESS Polska

Fakty i mity o „podatku od deszczu”. Czy to naciąganie podatników?

Coraz więcej miast wprowadza swoim mieszkańcom opłatę nazywaną „podatkiem od deszczu”. Zmusza ona do płacenia od metra utwardzonej powierzchni, po której woda spływa do kanalizacji. Najczęściej stosowanym modelem jest powierzchnia dachu plus powierzchnia podjazdów i chodników na terenie posesji razy stawka ustalona przez gminę.

Postanowiliśmy przyjrzeć się temu narastającemu zjawisku, które prędzej czy później obejmie większość mieszkańców polskich miast. Wraz z ekspertami z firmy Infraster, która zajmuje się oczyszczaniem wód deszczowych, przedstawiamy fakty i demaskujemy mity związane z tym tematem.

Płacimy podatek od deszczu – MIT

Podatek popularnie nazywany „podatkiem od deszczu” nie jest nim! Nie płacimy za to, że pada deszcz. Płacimy za usługę odbioru wody deszczowej analogicznie, jak płacimy za odbiór ścieków z naszego domostwa.

Deszczówka to czysta woda – MIT

Deszczówka to ściek. Skład chemiczny wody deszczowej w pierwszych minutach opadów może być gorszy niż skład chemiczny ścieków komunalnych. Deszcz niesie ze sobą wszystko to, co nagromadziło się w powietrzu oraz na dachach, betonowych podjazdach czy pokrytych płytkami chodnikach. Deszczówka ma jeszcze gorszy skład, gdy spływa z baz transportowych, lotnisk, parkingów, autostrad, dróg, terenów przemysłowych. Na terenach wiejskich w jej składzie występują związki chemiczne używane w środkach ochrony roślin. Przykładowy skład wody deszczowej może wyglądać tak (poza tlenem i wodorem oczywiście): naftalen, piren i benzo[a]piren, herbicydy, etoksylaty nonylofenolu, pentachlorofenol, ftalan, kadm, ołów, chrom, miedź, nikiel, platyna i cynk.

Podatek od wód opadowych to poważne obciążenie dla domowych budżetów FAKT/MIT

Można sobie wyobrazić sytuację – i zapewne takie sporadycznie się zdarzają – że na dużej posesji, której spora część jest utwardzona, mieszka samotna starsza osoba z niską emeryturą. Dla niej nowy podatek może być odczuwalnym wydatkiem. Dla typowego gospodarstwa domowego – już nie. A dla mieszkańców kamienic czy bloków – wręcz niezauważalny. W miastach, które już mają podatek od deszczówki, czynsze w związku z tym wzrosły zaledwie o parę złotych.

Wody opadowe trzeba oczyszczać – FAKT

Oczyszczanie deszczówki nie jest wymysłem ekologów zbyt mocno biorących sobie do serca troskę o naturę. Oczyszczanie wód opadowych jest obowiązkiem wynikającym z prawa zarówno polskiego, jak i unijnego. Dlaczego zatem w Polsce spora część związków chemiczny i metali ciężkich wraz z deszczówką trafia do wód gruntowych, jezior, rzek i ostatecznie do Bałtyku? Problemem jest brak kontroli oraz sankcji. Firmy, gminy, zarządcy dróg nie są dopingowani do takich działań. W wielu miejscach woda z kanalizacji opadowej nie trafia do oczyszczalni ścieków, ale wprost do rzeki. Podczas intensywnych opadów deszczu oczyszczalnie nie są w stanie przyjąć tak wielkiej ilości ścieków i wtedy z pominięciem procesu oczyszczania trafiają one do rzek.

Przepisy, które teoretycznie zmuszają do oczyszczania deszczówki, to: rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 24 lipca 2006 r. w sprawie warunków jakie należy spełnić przy wprowadzaniu ścieków do wód lub ziemi oraz w sprawie substancji szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego (Dz.U.2006 nr 137,poz.984); Ustawa z dnia 27 kwietnia 2001 roku – „Prawo Ochrony Środowiska” (Dz. U. Nr 62 z 2001 roku poz. 627); Ustawa z dnia 18 lipca 2001 roku – „ Prawo Wodne” (Dz. U. 2005 nr 130 poz. 1087); Ustawa z dnia 7 czerwca 2001 roku o zbiorowym zaopatrzeniu i odprowadzaniu ścieków zmieniona ustawą z dnia 22 kwietnia 2005 r. o zmianie ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków oraz niektórych innych. (Dz. U. 2005 nr 85. poz. 729). Na szczeblu europejskim podstawowym dokumentem jest Ramowa Dyrektywa Wodna, Dyrektywa 2000/60/W Parlamentu Europejskiego i Rady Europy z dnia 23 października 2000 r.

Wprowadzenie podatku od wód opadowych służy poprawie finansów gminy – FAKT

Gminy, a najczęściej podległe jej spółki, wydają miliardy złotych na budowę i utrzymanie sieci kanalizacyjnych oraz na oczyszczanie ścieków. Jeśli korzystający z tych systemów nie pokrywają kosztów ich funkcjonowania, to gmina musi dopłacać. Tak więc gmina zmuszając do płacenia tych, którzy korzystają z kanalizacji opadowej, część kosztów jej funkcjonowania przekłada na jej użytkowników. Jeśli korzystanie z kanalizacji jest bezpłatne, to de facto płacą za nią wszyscy podatnicy na terenie gminy – gmina przecież nie ma swoich pieniędzy tylko te, które zebrała od mieszkańców i firm ze swojego terenu.

Według danych GUS, w latach 2001-2014 polskie samorządy wydały ponad 68 miliardów złotych na inwestycje w gospodarkę ściekową i ochronę wód. Z tego na sieć kanalizacji opadowej – 8 mld zł, a na oczyszczalnie ścieków – 15 mld zł. To są pieniądze, które zostały wydane na inwestycje, nie na bieżące funkcjonowanie, konserwację, naprawy itd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *